kultura enter miesięcznik wymiany idei

kultura enter miesiecznik wymiany idei

kultura enter
miesięcznik wymiany idei
czerwiec/lipiec 2009

Aleksander Radczenko
Karta Polaka na Litwie – kością niezgody czy wzorcem?

W połowie 2008 roku Waldemar Tomaszewski, lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL, jedynej liczącej się polskiej siły politycznej na Litwie) i Michał Mackiewicz, prezes Związku Polaków na Litwie, przyjęli z rąk prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego Karty Polaka. Były uroczystości, przemówienia o „historycznej sprawiedliwości”, szampan. Napisały o tym lokalne i ogólnopolskie gazety. I niby nic się wielkiego nie stało. Na Litwie fakt ten przeszedł początkowo właściwie nie zauważony.


Polacy na Litwie otrzymują Karty Polaka , foto PAP

Tradycyjnie dla Litwinów problemy, osiągnięcia, wydarzenia związane z litewskimi Polakami są w zasadzie mało interesujące. Tak było właśnie i w tym przypadku. Aż do momentu, gdy ekslider litewskich narodowców (tautininkasów), a obecnie poseł na Sejm Republiki Litewskiej z ramienia rządzącego Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów Gintaras Songaila nie stwierdził publicznie, iż przyjęcie takiej Karty to nic innego jak złożenie zobowiązania wobec obcego kraju, a poseł na Sejm Republiki Litewskiej zgodnie z litewską Konstytucją powinien być od takich zobowiązań wolny. Zarzucił Waldemarowi Tomaszewskiemu i Michałowi Mackiewiczowi, że kandydując do parlamentu, zataili fakt posiadania Karty Polaka, co należy interpretować jako zatajenie zobowiązań wobec obcego państwai. I tak rozpoczął się spór, który od kilku miesięcy dzieli tak litewskie, jak i polskie społeczeństwo.

Dziś o Karcie Polaka piszą wszystkie media: litewskie podważają prawo Tomaszewskiego i Mackiewicza do bycia posłami, polskie – biją na alarm z powodu kolejnej odsłony „antypolskiej kampanii”. Podczas wyborów przewodniczącego parlamentarnej Komisji ds. Oświaty i Nauki prawicowi posłowie zarzucili kandydatowi Jarosławowi Narkiewiczowi z AWPL nawet nie posiadanie, a możliwość posiadania Karty Polaka i zażądali publicznego przyrzeczenia, że o taką Kartę ubiegać się nie będzie. Narkiewicz złożenia takiej przysięgi odmówił i przepadł w głosowaniu. Gwoli ścisłości przepadł z powodu braku kworum na sali sejmowej, ale fakt ten został jednoznacznie odczytany jako „antypolski“. Z drugiej strony litewskie MSZ po przeanalizowaniu zagadnienia stwierdziło, że Karta Polaka nie stanowi deklaracji lojalności wobec RP. Innego zdania jest sejmowy Departament Prawa.

Głos w sprawie Karty Polaka zabrali już litewscy i polscy publicyści, prawnicy, nawet sam Vytautas Landsbergis i litewska Główna Komisja Wyborcza. A propos - zarówno były prezydent, Komisja, jak i związany z konserwatystami prawnik – specjalista od prawa międzynarodowego Dainius Žalimas – wyrazili się dosyć mgliście, a mianowicie, że „Karta Polaka może wzbudzać pewne wątpliwości”ii i dlatego najlepiej by było, żeby w tej sprawie wypowiedział się Sąd Konstytucyjny. W podobnym duchu wypowiedział się też prezydent Republiki Litewskiej Valdas Adamkus. Vytautas Landsbergis dodatkowo uważa za afront zaliczenie Litwy w Ustawie o Karcie Polaka do krajów postsowieckich. Jego zdaniem Litwa, Łotwa i Estonia powinny zostać zaliczone do krajów Europy Zachodniej, których Ustawa nie obowiązuje, albo przepisy Ustawy powinny zostać rozszerzone na całą polską diasporę.

 

Karty niezgody

Burzliwa historia Europy Środkowej i Wschodniej pozostawiła poza granicami państw macierzystych wielomilionowe rzesze współobywateli, ludzi, którzy nadal czują sentyment do Macierzy i chcą być z nią w jakiś sposób związanymi. Z drugiej zaś strony ta sama ślepa historia, tworząc nowe państwa lub odradzając niegdyś istniejące, utworzyła w ich składzie całe regiony zamieszkałe przez mniejszości narodowe. Dlatego tzw. karty narodowe wszędzie wzbudzają kontrowersje. Przed kilkoma laty było głośno o Karcie Węgra, która nadawała Węgrom mieszkającym poza Macierzą (przede wszystkim w Rumunii, Serbii i na Słowacji; w wyniku przegranej Austro-Węgier w I wojnie światowej Węgry straciły dwie trzecie swojego terytorium, a co trzeci Węgier znalazł się poza granicami swojej ojczyzny) szereg przywilejów. Pod naciskiem Unii Europejskiej (która uznała za niedopuszczalne nadawanie przywilejów z powodów etnicznych), oraz rumuńskich i słowackich władz, węgierski rząd został zmuszony do radykalnej modyfikacji Ustawy o Karcie Węgra. Ostatnio także ukraińskie władze alarmują o rosyjskich pomysłach wprowadzenia Karty Rosjanina. Znając siłę dążeń separatystycznych na rosyjskojęzycznej Ukrainie Wschodniej i Krymie – można ten niepokój Ukraińców zrozumieć.

 

Karta Polaka a Konstytucja RL

Artykuł 56. litewskiej Ustawy Zasadniczej mówi, że posłem na Sejm może być osoba, która nie jest związana z obcym państwem żadną przysięgą czy innym zobowiązaniem, osoba, która taką przysięgę czy zobowiązanie złożyła powinna się zrzec zobowiązań przed złożeniem przysięgi poselskiej. Jest to norma prawna jak najbardziej słuszna, ponieważ poseł na Sejm powinien działać niezależnie i bez wpływu jakichkolwiek czynników zewnętrznych. Litewski Sąd Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 11 listopada 1998 roku stwierdził, że sformułowanie „przysięga lub zobowiązanie wobec obcego państwa” oznacza w praktyce tak formalne złożenie odpowiedniej przysięgi, czy przyrzeczenia w chwili przyjęcia obywatelstwa obcego państwa, jak i faktyczne zobowiązania, wiążące się z wymogiem lojalności danej osoby wobec tego państwa, wynikającym z posiadania jego obywatelstwa (nawet, jeśli brak jest przysięgi formalnej). Tak więc posiadanie podwójnego obywatelstwa, zdaniem Sądu Konstytucyjnego, automatycznie dyskwalifikuje osobę jako posła na Sejm RL. Sąd Konstytucyjny oczywiście nie badał kwestii tzw. kart narodowych, ponieważ w roku 1998 taka problematyka w ogóle na Litwie nie istniała. Pojawiła się jedynie w roku ubiegłym wraz z wejściem w życie polskiej Ustawy o Karcie Polaka.

W świetle wspomnianego wyżej orzeczenia Sądu Konstytucyjnego wątpliwości mogą budzić dwa zapisy Ustawy o Karcie Polaka: osoba ubiegająca się o Kartę Polaka powinna w obecności konsula RP złożyć pisemną deklarację przynależności do Narodu Polskiego (art. 2 cz. 1 pkt 2) oraz Karta może być unieważniona, jeśli przemawiają za tym względy obronności, bezpieczeństwa albo ochrony porządku publicznego Rzeczypospolitej Polskiej, albo posiadacz Karty działa lub działał na szkodę podstawowych interesów Rzeczypospolitej Polskiej oraz gdy po otrzymaniu Karty Polaka jej posiadacz zachowuje się w sposób uwłaczający Rzeczypospolitej Polskiej lub Polakom (art. 20).

Gintaras Songaila oraz Darius Žalimas traktują te zapisy jako swego rodzaju zobowiązania natury politycznej wobec Rzeczypospolitej Polskiej. Ich zdaniem deklaracja o przynależności do Narodu Polskiego jest de facto deklaracją o przynależności do polskiego narodu politycznego (czyli do ogółu obywateli RP)iii. Ten wniosek bez trudu da się podważyć analizując przepisy art. 2 Ustawy o Karcie Polaka, które wymagają od osoby ubiegającej się o Kartę wykazania swojego związku z polskością przez przynajmniej podstawową znajomość języka polskiego, który uważa za język ojczysty, oraz znajomość i kultywowanie polskich tradycji i zwyczajów. Zgodnie z Ustawą jest to warunek sine qua non, a więc posiadaczem Karty może być jedynie osoba uważająca się za Polaka i zachowująca polski język, tradycje i zwyczaje, nie może zaś właścicielem Karty zostać np. Żyd, Litwin czy Ukrainiec, których dziadkowie posiadali obywatelstwo polskie. Toteż nie ma Karta żadnego związku z polskim narodem politycznym (obywatelami) o czym dobitnie świadczy również art. 3. Ustawy o Karcie Polaka stwierdzający, że Karta Polaka jest dokumentem potwierdzającym przynależność do Narodu Polskiego.

Oponenci twierdzą też, iż Karta Polaka jest quasi-obywatelstwem, bowiem nadaje jej posiadaczom określone prawa na terenie RP i przez to stwarza wyjątkową więź z Państwem Polskim. Na przykład dlatego że, posiadacz Karty jest zwolniony z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę, ma prawo trudnić się działalnością gospodarczą i podejmować studia na tych samych zasadach jak obywatele RP, może także korzystać ze świadczeń opieki zdrowotnej. Jednak w takim przypadku za polskie quasi-obywatelstwo należy też uznać paszport Republiki Litewskiej, który pozwala jego posiadaczowi (jako obywatelowi Unii Europejskiej) na niemal dokładnie to samo! Poza tym Ustawa o Karcie Polaka przecież jednoznacznie stwierdza, że przyznanie Karty Polaka nie oznacza nabycia polskiego obywatelstwa.

Niewątpliwie o wiele bardziej złożony jest problem nieformalnego zobowiązania nie działania na szkodę Państwa Polskiego czy Polaków, szczególnie, że kwestię uznania odpowiedniej działalności za szkodliwą czy też nie pozostawia Ustawa Konsulom RP. Jest co najmniej wątpliwe, czy Konsul RP jest odpowiednią osobą do orzekania o tym, czy ktoś należy do Narodu Polskiego czy też nie, a nawet więcej – wątpliwe jest czy w ogóle jakiekolwiek władze (polskie, litewskie czy inne) mają prawo do orzekania o tym, czy ktoś jest Polakiem czy też nie (a przecież odebranie Karty Polaka wiąże się de facto z uznaniem osoby za wykluczoną, przynajmniej w sensie prawnym, z Narodu Polskiego). Stwarza więc Ustawa niebezpieczne przesłanki powstania na Wschodzie dwóch Narodów Polskich – posiadaczy Kart Polaka i posiadaczy tylko odpowiednich zapisów o narodowości w paszportach narodowych. Narusza też zasadę, iż wybór narodowości jest subiektywną i osobistą sprawą każdego człowieka. Czy nie doprowadzi Karta Polaka do kolejnego podziału na Polaków klasy A i Polaków klasy B? Te pytania pozostają bez odpowiedzi, ale niewątpliwie samo przyznanie Karty Polaka, czy wiązanie jej utraty z działalnością na szkodę Państwa Polskiego nie jest przysięgą, przyrzeczeniem, czy innym zobowiązaniem wobec Polski. W prawie zazwyczaj przyjmuje się, że osoby są bardziej skłonne do działań racjonalnych, a więc osoba posiadająca paszport litewski i Kartę Polaka w sytuacji hipotetycznej kolizji interesów wynikających z tych dwóch dokumentów powinna zachować się racjonalnie i nadać pierwszeństwo zobowiązaniom wynikającym z obywatelstwa, a nie przynależności narodowej. Szczególnie, że z naruszeniem obowiązków obywatelskich wiążą się bolesne sankcje prawne, a w przypadku naruszenia zobowiązań płynących z Karty Polaka – jedynie utrata Karty.

Poza tym we wszystkich postrzymskich systemach prawnych obowiązuje zasada lex non cogit ad impossibilia. Prawo nie może wymagać tego, co jest niewykonalne. Uznanie bowiem Karty Polaka za zobowiązanie wobec obcego państwa prowadziłoby do prawnego chaosu i absurdu. Np. wydanie wizy wjazdowej czy pozwolenia na pobyt tymczasowy lub stały, zezwolenia na pracę w innym kraju także wiąże się z wymogiem przestrzegania przepisów prawnych tego kraju, a w razie ich nie przestrzegania – państwo pozostawia sobie prawo anulowania wizy czy pozwolenia (np. Republika Litewska nie wydaje wiz wjazdowych oraz zastrzega sobie prawo nie wpuszczenia na swoje terytorium osób, które działaniem, słowem lub pismem obrażały litewskich funkcjonariuszy, szkalowali jej dobre imię). Czy w takim razie posiadanie wizy turystycznej dyskwalifikuje osobę jako posła RL? Idąc dalej, należałoby uznać, że obywatel RL marzący o zostaniu posłem albo, nie daj Boże, posłem będący – powinien siedzieć cicho w Balberiškės i nie wysuwać nosa poza kraj rodzimy, ponieważ większość podróży, wyjazdów zagranicznych, że już nie wspomnę o pracy lub studiach za granicą – wiąże się z „zobowiązaniami” wobec krajów zagranicznych!

 

Komu służy skandal?

Karta Polaka jest niewątpliwie problemem wydumanym, odwracającym uwagę obywateli od rzeczywistych problemów kraju, czyli z pogłębiającym się kryzysem gospodarczym i finansowym. Niestety skandal służy obu stronom konfliktu. Lokalni polscy liderzy poprzez skandale związane z Kartą Polaka umacniają swoje wpływy wśród narodowo nastawionych wyborców na Wileńszczyźnie oraz w ultraprawicowych kręgach w Polsce. Waldemar Tomaszewski przy każdej okazji podkreśla, że Karty się nie zrzeknie, nawet jeśli Sąd Konstytucyjny uzna ją za niezgodną z mandatem poselskim, zaś cała sprawę uważa za próbę „zastraszenia społeczności polskiej, upokorzenia jej i osłabienia jej wpływów”iv. Swoją drogą litewscy narodowcy próbują za pomocą tych samych środków konsolidować własny elektorat. Gintaras Songaila przy powszechnym aplauzie litewskich for internetowych twierdzi, że Karta Polaka to nic innego „jak polska awantura“, nacjonaliści z organizacji „Vilnija“ uważają, że karta Polaka – to krok w kierunku polskiej autonomii na Litwie i dalszy ciąg działań zmierzających do... polonizacji Litwy (sic!)v.

Generalnie zaś nikt nie wie, w jaki sposób sytuację rozwiązać. Najprostszym i najlogiczniejszym wyjściem byłoby skierowanie sprawy do litewskiego Sądu Konstytucyjnego, jednakże litewskie elity obawiają się, iż „niepoprawn politycznie“ decyzja Sądu może zniweczyć wszystkie dotychczasowe starania o „strategiczne partnerstwo“ z Polską, a litewski Sąd Konstytucyjny już nieraz udowadniał swoją niezależność od nacisków politycznych podejmując niezwykle kontrowersyjne decyzje. Dlatego litewscy politycy wolą przekonywać Polskę do zmiany Ustawy o Karcie Polaka. Podczas styczniowego spotkania premierów Polski i Litwy w Warszawie Donald Tusk stwierdził, że rozumie „zatroskanie” Litwy związane z Kartą Polaka. Swoją drogą litewski premier zaznaczył, że jeśli strona polska poprawi „niektóre nieudane sformułowania“ Ustawy, to posłowie polscy w litewskim Sejmie będą pracowali całkowicie spokojnie.

Także wśród miejscowych Polaków Karta Polaka nie wzbudza większego entuzjazmu. W ciągu pierwszego półrocza wydano na Litwie zaledwie kilkaset Kart. Kontrowersyjny lokalny polityk Ryszard Maciejkianiec jest bardzo krytyczny tak wobec pomysłu Karty Polaka, jak i metod, którymi się zachęca Wilnian do jej przyjmowania: „Ostatnio kolejnym głośnym tematem, zaogniającym stosunki społeczne, stało się nakłanianie ludności polskiej na Litwie do przyjmowania tzw. Karty Polaka. Naciskają działacze Akcji Wyborczej, polska placówka dyplomatyczna, środki masowego przekazu z Polski oraz dotowane z Polski, a wydawane na Litwie. Te zorganizowane głośne larum jak zwykle wychodzi z tych samych kręgów, które od lat prowokują konflikty w celach politycznych, nieustannie rozpowszechniają negatywną informację o Litwie, nieuczciwie prowadzą propagandę krzywd, chociaż znaczna ich część powinna być przez nich samych rozstrzygana [...] Dziś, kiedy cała Europa stoi otworem, a granice przekracza się nawet bez potrzeby zatrzymania się – Polska nieoczekiwanie uchwala tzw. Kartę Polaka. Co więcej czyni naciski, przy tym głównie na Litwie, aby Polacy z sąsiednich krajów, będący obywatelami tych państw, Kartę przyjęli i zadeklarowali, zgodnie z treścią powyższego dokumentu, swoją przynależność do narodu polskiego. [...] Smutnym jest to, że te naciski czynione są wobec ludności, której brakuje rozeznania, w okresie, kiedy to po wieloletnim okresie sowieckiego panowania, zaledwie zaczyna sobie uświadamiać, czym jest „obywatelstwo”, jak jest waga jego znaczenia.” – pisze na łamach internetowego wydania „Nasz Czas” były prezes Związku Polaków na Litwievi.

Ku Karcie Litwina

Nie brak jednak na Litwie i głosów bardziej rozważnych. Publicysta Arūnas Brazauskas twierdzi, że Karta Polaka jest dobrą nauczką dla Litwy. „Polacy znaleźli sposób by wesprzeć swoich rodaków mieszkających poza granicami kraju bez nadawania im polskiego obywatelstwa, zaś Litwa, która nadal nie jest w stanie rozwiązać własnych problemów prawnych, wciąż wspiera swoich wychodźców jedynie przemówieniami”vii. Wygląda na to, że jednak i w tej kwestii coś ruszyło z miejsca. 9 lutego przedstawiono opinii publicznej nowy projekt litewskiej Ustawy o obywatelstwie, przygotowany przez grupę roboczą powołaną przez prezydenta RL Valdasa Adamkusa. Projekt zakłada przyznanie osobom litewskiego pochodzenia mieszkającym poza granicami kraju tzw. Paszportu Litwina (Lietuvio pasas). Zdaniem autorów projektu, będzie to zadośćuczynienie dla licznej diaspory litewskiej, którą Konstytucja Republiki Litewskiej wyklucza z grona osób uprawomocnionych do posiadania podwójnego obywatelstwa.

Aleksander Radczenko – prawnik, dziennikarz, pisarz, działacz społeczny i polityczny; były redaktor naczelny dziennika „Gazeta Wileńska“.

i VRK penktadienį aiškinsis, ar Lenko korta netrukdys prisiekti Lietuvai, „Vakarų ekspresas“ (www.ve.lt), 2008-11-14;

ii Ginčai dėl Lenko kortos tęsiasi, www.balsas.lt, 2009-01-12;

iii Ibidem.

iv Litwa: Karta Polaka nie budzi kontrowersji, www.wprost.pl, 2008-11-24;

v G.Songaila, Mūsų kalba – mūsų teritorija, www.delfi.lt, 2009-02-04;

vi R. Maciejkianiec, Znowu w grze polska karta, www.nasz-czas.lt;

vii A.Brazauskas, Lenko korta ir apkiautę lietuviai, www.delfi.lt, 2008-11-24.

taniec/teatr

Witold Mrozek
W stronę politycznej autobiografii tanecznej

Aleksandra Konopko
Jana Klaty kronika wypadków narodowych (cz. II)

„Ukraina Moderna”

Historia pod znakiem zapytania czyli nierozwiązane problemy historii Ukrainy.

dział wschodni

Aleksander Radczenko
Karta Polaka na Litwie – kością niezgody czy wzorcem?

Antoni Pacuk Radczenko
Kompleks Kaziuka Wileńskiego

Algimantas Kasprawiczus
Projekt tajnego porozumienia z roku 1923 pomiędzy Republiką Litewską a Białoruską Republiką Ludową

Dmytro Szewczuk
Mentalna geografia Europy

miasto i obywatele

Jacek Warda
I Zjazd Ruchu Społecznego „Wspólna Przestrzeń”

Paweł Knap
sedina.pl – portal niezbędny Szczecinowi

Boniek Falicki
Lubelskie skatespoty (cz. II)

kultura enter
miesięcznik wymiany idei
redaguje zespół
projekt logo i okładki: Dawid Jurek
www: Łukasz Gładysz

redakcja: Grzegorz Kondrasiuk (red. naczelny, teatr), Agnieszka Caban (wielokulturowość, sekretarz redakcji), Julia Hoczyk (teatr), Paweł Laufer (dział wschodni), Marcin Skrzypek (miasto i obywatele), Grzegorz Rzepecki, Mirosław Haponiuk; współpraca: Katarzyna Hołda, Tomek Kitliński, Marta Ryczkowska, Barbara Wybacz

Wydawca:
Ośrodek Animacji Kultury
Filia Centrum Kultury w Lublinie
ul. Popiełuszki 5, 20-052 Lublin

dyżury redakcyjne: poniedziałek 11-14, wtorek-czwartek 10-13


e-mail: redakcja@kulturaenter.pl
fax: 0-81 5360312


   © 2008 - 2009 Ośrodek Animacji Kultury - Centrum Kultury w Lublinie. Wszelkie prawa zastrzeżone